Microsoft i Sony będą dopłacać do każdej wyprodukowanej konsoli

Po opublikowaniu cen Xboxów Series S i X wszyscy analitycy i eksperci jednomyślnie orzekli, że Microsoft będzie tracić na każdej sprzedanej konsoli nowej generacji. Największe straty gigant z Redmond będzie najprawdopodobniej notować na tańszym modelu S, ale i w przypadku Xa będą one niemałe. Podobnie ma się sprawa z Sony, którego wyprodukowanie wersji PlaySation 5 All Digitall ma kosztować około $470 dolarów. Mówimy tu o cenie podzespołów i wynagrodzeniu pracownika, który je poskłada. Do tego trzeba jeszcze dodać koszty związane z R&D, transportem i marketingiem. Zdaniem popularnego YouTubera Jeffa Grubba nawet gdyby Sony zażyczyło sobie za swoją nową konsolę $500 dolarów, to i tak byłoby tu stratne.

Co prawda na obecnym etapie nie znamy jeszcze ostatecznej ceny PS5, ale biorąc pod uwagę liczne przecieki, to powinna ona wynieść $399 za wersję bez napędu i $499 z napędem BluRay.

Tutaj dochodzimy do pewnego paradoksu, bo Sony żeby zarobić na nowej generacji konsol musi najpierw ponieść dużą stratę z tytułu sprzedaży sprzętu, a im będzie ona większa, tym lepsze prognozy na przyszłość. Japończycy zarabiają bowiem na grach, a żeby ich sprzedaż była wysoka, to najpierw PS5 musi znaleźć dostatecznie dużo nabywców.

Na tym tle polityka Microsoftu wygląda o wiele lepiej. Największy rywal Sony co prawda również będzie tracić na sprzedaży Xboxów, ale jego celem jest zdobycie jak największego grona odbiorców dla usługi Game Pass, który dostępny jest również dla komputerów PC. Ponieważ w przypadku tych drugich mówimy o czystym zysku, bo do PCtów Microsoft nie dopłaca, więc łatwiej będzie mu osiągnąć założony cel.