Intel znów ma problemy z litografią i nie tylko

Koncern Susquehanna stał się niedawno obiektem wielu ciekawych informacji na temat Intela – ten jest jednym z jego partnerów biznesowych. Dowiedzieliśmy się na przykład, że Chipzilla wciąż boryka się z uzyskaniem odpowiedniego uzysku z wykorzystaniem litografii 10nm. Dzięki nowym tranzystorom SuperFin jest co prawda dużo lepiej, ale wciąż wyraźnie gorzej niż w 14nm i ta sytuacja prawdopodobnie nie zmieni się nigdy. Aktualnie uzysk w najnowszej litografii niebieskich przekracza 50% co jednak nadal nie pozwala na produkcję wystarczającej ilości układów scalonych. Co gorsze z 7nm też nie jest różowo i obsuwa we wprowadzeniu tej litografii przekroczy prognozowane 6-12 miesięcy.

Możliwe nawet, że powtórzy się scenariusz z 10nm, gdzie uzysk układów Cannon Lake (Skymont) nie przekraczał 25%. Do tego dochodzi ponoć kiepska jakość serwerowych rdzeni Ice Lake-SP, które mają być rozczarowaniem na tle konkurencji. Pod tym względem dopiero Sapphire Rapids mają być przyzwoitej jakości, ale na ich debiut poczekamy do drugiego kwartału 2022 roku.

Zdaniem autorów wypowiedzi ujętych w przecieku Intel nie będzie też w stanie dostarczyć dostatecznej ilości układów Alder Lake-S i prawdopodobnie będzie musiał zacząć produkować u podwykonawców. Długoterminowo problemem mogą też być fabryki ze starszą litografią, których nie będzie można łatwo spieniężyć. Ogólnie stan Intela ma by na tyle zły, że firma ta nie będzie w stanie dogonić AMD przynajmniej do końca 2024 roku. Na szczęście (dla Chipzilli) producentowi z Sunnyvale w pełnym wykorzystaniu tej sytuacji przeszkodzą niewystarczające zdolności produkcyjne fabryk TSMC (AMD nie ma własnych Fabów).

Ostatnia z plotek mówi też o trwających poszukiwaniach kandydata na nowego CEO, który mógłby zastąpić na tym polu Boba Swanna.